Idź być madką gdzie indziej

Dziś temat-rzeka, bo na mój celownik trafiła… Madka. W sumie, to wszystkie madki. Nie cierpię dzieci. Nie trawię ich do tego stopnia, że ciężko mi przebywać w ich otoczeniu. A jednak postanowiłam dziś wziąć je w obronę, bo pękła mi żyłka od tłumienia tego w sobie i obserwowania co się dzieje. Od dłuższego czasu interesuję się tematyką madkizmu w Polsce i przeraża mnie skala zjawiska. Nie mam nic do matek z dziećmi. Naprawdę. Ale do madek już tak. Ale zacznijmy od początku.

Definicja słowa madka w słowniku slangu i mowy potocznej:
Madka – Młoda matka, która niedawno urodziła dziecko i zafiksowała się na jego punkcie w sposób niezwykle negatywny i uciążliwy do otoczenia. Osoba straszliwie chamska, pyskata i roszczeniowa, przekonana o swojej wyższości nad innymi, wynikającej z faktu posiadania dziecka.
PRZYKŁADY:
1. Ogłoszenie: Sprzedam konsole Xbox One.
Madka pisze:
– Odda Pan za darmo? Mam małe dziecko.
– Niestety, konsola jest tylko na sprzedaż.
– Ty chuju jebany, dziecku żałujesz?!?!?! 2. W galerii handlowej:
– Przepraszam, pani dziecko zrobiło kupę na środku naszego sklepu.
– I CO Z TEGO? TO TYLKO DZIECKO!!!

Myślę, że przykłady dokładnie oddają o co mi chodzi. Zaroiło się strasznie w Polsce od madek. Można je spotkać dosłownie wszędzie. Do tego stopnia, że znalezienie matki to jak szukanie igły w stogu siana. Odpieluszkowe zapalenie mózgu szerzy się jak borelioza, jest obrzydliwe jak ebola, a lekarstwa się nie znajdzie. Wiecie dlaczego? Bo zaczyna panować ciche przyzwolenie społeczeństwa na roszczeniowość i kult dziecka. A więc moi drodzy… Jak można rozpoznać madkę?

Oto krótki przewodnik:
Madka ukryta

W kontaktach bezpośrednich to miła i bardzo fajna osóbka. W internecie z kolei pozjadała wszystkie rozumy. Pisze pod pseudonimem, żeby nikt nie poznał jej prawdziwej tożsamości. Można ją spotkać na forach o tematyce ciążowej i macierzyńskiej

e-madka

Podobnie jak madka ukryta, z tą różnicą, że nie kryje się ze swoimi poglądami – najaktywniejsza na facebooku i olx. Na tym pierwszym wyzywa kobiety bez dzieci od bezdzietnych szlor i terroryzuje na messengerze osoby, które ośmieliły mieć odmienne zdanie co do zajebistości jej skarba. Na tym drugim portalu ani nie kupuje, ani nie sprzedaje. Ma przecież horom curkę, jest samotnom matkom, więc prosi o wuzek kłini lub taki z poctafką na nuszki, nie pogardzi też łużeczkiem, które ma kontojem.

instamadka

Wrzuca tryliard zdjęć swojego bombelka dziennie – nie widzi nic złego w zdjęciu Brajanka z gołą pupą bądź jego interesem na wierzchu. Jak dobrze, że insta wprowadził cenzurę…

Madka zakupoholiczka

Uwielbia zakupy do tego stopnia, że zabiera dziecko do centrum handlowego. Podczas gdy przymierza kolejne ciuchy Dżesika łapie ubrania wiszące na wieszakach łapkami brudnymi od roztopionej czekolady i zrzuca na podłogę. W tym samym czasie Brajan wydziera się w niebogłosy, bo madka zniknęła z pola widzenia.

Madka Biedra

Jeszcze nie urodziła, a już rzuca swoje zakupy na taśmę przed twoimi. Bo jest w ciąży – to może. Bo jest w ciąży – to ją obsługuje się poza kolejnością. Bo jest w ciąży – to jak śmiesz tego nie zauważyć. Bo jest w ciąży – to nawet Smoleńsk to twoja wina. Zalecam ewakuację do innej kasy.

Madka duch

Podobno ktoś ją widział, gdy zostawiała Dżessikę w zoologicznym. Podobno, bo Dżessika wyje jak syrena alarmowa a matki nikt od tamtego momentu nie widział i nie odpowiada na głośne komunikaty w centrum handlowym.

Madka #dej

Męczy wszystkich o wszystko, bo jest taka biedna. Bo ona nie ma co do garnka włożyć, a pińcet plus to za mało dla samotnej matki. Bo nie starcza jej na nowe tipsy, a podrabiana torebka od Majkela Korsa jest za droga na aliexpress. A przecież jak ona może ułożyć sobie życie na nowo, jeśli nie zainwestuje w siebie? Dajesz takiej wózek lub ubranka po swoich pociechach z litości i za darmoszkę, a następnego dnia orientujesz się, że są wystawione na olx.

Madka Polka terrorystka

Jej dziecko ma już 567 miesiączków i nadal je cycusiuje, bo przecież najważniejsza jest więź z dzieckiem i dziecko jak będzie gotowe, to samo od cyca się odczepi. Miałaś cesarkę zamiast porodu siłami natury? Nie urodziłaś, twoje dziecko ma wydobyciny. Najlepsze jest mleko z cyca, bo modyfikowane to samo zło. Cokolwiek nie robisz to robisz to źle, bo ona wie najlepiej jak zająć się dzieckiem. A jak nie wie pyta internetów.

Madka Zięba

Jej dziecko dopiero co przeszło prastarą terapię jajem, a lekarz rodzinny to Jerzy Zięba. Zięba jest na równi z Jezuskiem, bo wie wszystko. Niedawno jej dziecko ktoś zauroczył, więc musiała przecierać mu twarz starymi gaciami teściowej żeby zdjąć urok. Gdy Brajan dostaje wysypki madka zięba już wie, że to dlatego, że w 8 pokoleniu od strony jej ojca był konflikt i dziecko cierpi przez ten konflikt – trzeba dojść do tego co to za konflikt i go rozwiązać, to wysypka zniknie.

Madka karmicielka

Tego gatunku nie trzeba nikomu przedstawiać. Jej cycki zobaczysz z daleka, bo przecież karmienie piersią to taki piękny widok. Obojętnie jaki masz stosunek do jej wentyli, nie wchodź z nią w konflikt, bo walnie cię cycem z półobrotu – legenda głosi, że pokonała nawet Chucka Norrisa.

Madka klosz

Nadopiekuńcza do bólu. Dziecko nie może biegać – bo się potłucze, krzywo siedzieć – bo pogniecie sukienkę, jeść słodyczy – bo przecież sam cukier i niezdrowe.

Tyle teorii, teraz praktyka

Na facebooku są miliony skarg na dzieci. Bo wyją jak syreny alarmowe i robią co chcą. Strach matkom zwrócić uwagę, bo skaczą z pazurami do oczu i robią aferę tysiąclecia, a przecież to tylko dziecko. Ale to nie jest wina dzieci, tylko słabego wychowania. Madek, inaczej mówiąc. I ojdzów, bo ten gatunek ostatnio też zyskuje na liczebności. To madki i ojdzowie pozwalają, by dzieci były tak rozwydrzone i niewychowane. Idą z duchem bezstresowego wychowania, które wyrządza więcej szkody niż pożytku. Skala problemu potęgowana jest tylko przez społeczne ciche przyzwolenie, bo przecież nikt takiej roszczeniowej babie uwagi nie zwróci. Oczy wydrapie, lepiej się nie wychylać.

Najlepiej jest nie widzieć problemu lub udawać, że go nie ma

Wyjący godzinami w samolocie gówniak nie jest winny tego, że matka daje mu przyzwolenie na takie zachowanie i wynosi w przyszłości taki wzorzec z domu, ucząc tego swoje dzieci. Rozwydrzony kaszojad nie jest winny zepsutego charakteru i roszczeniowego podejścia, skoro od zawsze pozwalano mu na wszystko i mógł robić co chciał. Irytujący bachor nie ponosi odpowiedzialności za to, że wpakował się w pełnym rozpędzie w tańczącą swój pierwszy taniec parę młodą, ponieważ to rodzice nie zadbali o przypilnowanie go (nie, nie jest to wina pary młodej, że nie wynajęli animatorki dla dzieci tylko twoja, rodzicu, bo to na tobie ciąży obowiązek przypilnowania dziecka a nie na parze młodej). Co bulwersujące – nie można też się wściekać na madkę, która przewija swoje dziecko na stoliku w restauracji jeśli ma na to nieme przyzwolenie obsługi lokalu.

Nie zrozumcie mnie źle

Kobiety nie powinny się zamykać z dziećmi w mieszkaniach czekając, aż dzieci dorosną – ale powinny umieć reagować na kaprysy i próbować przewidywać zachowanie własnych pociech. Ciąża to nie choroba, ale dość specyficzny stan – zamiast rościć sobie prawo do pierwszeństwa w kasie można grzecznie zapytać, czy ktoś ciężarną przepuści. Nie można wszystkich matek wrzucać do jednego wora i nazywać je madkami tylko dlatego, że madek jest miażdżąco więcej.

Małe dziecko to istota z kształtującym się stopniowo charakterem

Rodzic może na ten charakter wpływać, ponieważ dziecko jest podatne na sugestie. Dziecko w początkowej fazie rozwoju jest na etapie poznawania norm społecznych, które dla nas są oczywistością. Rodzice o tym zapominają, a to przecież od nich zależy, jakie wartości będą dla dziecka w przyszłości istotne oraz jak będą wyglądały relacje ich dziecka z innymi ludźmi.

Zamiast spędzać czas z dzieckiem dają mu tablet lub telefon, gdzie uczy się ono wypaczonych wartości. Zamiast pozwolić dziecku cieszyć się dzieciństwem – uczęszcza ono na dodatkowe zajęcia, na które zapisali je rodzice licząc, że dziecko złapie bakcyla i będzie miało fajne hobby. Dzieci mają podawane na tacy to wszystko, czego nie mieli jego rodzice i w tym polepszonym dobrobycie nie są nauczone myśleć samodzielnie – zamiast samemu szukać zainteresowań uczęszczają na lekcje gry na pianinie, bo rodzice powiedzieli, że to jest fajne. Zamiast zarobić na swoje pierwsze markowe trampki (np. myjąc ojcu auto) dzieci dostają te trampki za darmo.

Czy rodzice chcą wykształcić pokolenie inwalidów, którzy nie potrafią samodzielnie o siebie zadbać? Czy po prostu musimy zaakceptować taki stan rzeczy, bo taki jest świat i nic z tym nie da się zrobić?

 

 

Foto: Lubomirkin